co w sieci piszczy

Co w sieci piszczy: Aplikacje do nauki

Mój promotor mawiał (pół żartem pół serio), że wykształcony człowiek powinien znać 3 języki: grekę, łacinę i hebrajski. Ktoś inny powiedziałby, że C++, Ruby’ego i Haskella. Ja się nie czuję na siłach mówić, co kto powinien, ale sama uczę się angielskiego, francuskiego i Pythona i pomagają mi w tym liczne aplikacje do nauki.

 

Co w sieci piszczy?

Co w sieci piszczy to z założenia seria wpisów, w których będę pokazywać różne użyteczne aplikacje i serwisy, które są albo nowe, albo niedawno przeze mnie odkryte, albo po prostu fajne i warte polecenia. Dzisiaj poczytacie o aplikacjach, które pomagają w uczeniu się języków, tych ludzkich i programowania. Tylko jedna z nich jest nowa, niektóre są pewnie dobrze znane, ale mimo wszystko chciałam je zebrać w jednym miejscu.

 

Aplikacje do nauki

Czy z aplikacji da się nauczyć języka? Nie, ale i tak są super. Rozwiązują odwieczny problem ludzi, którzy chcą się uczyć, ale nie mają czasu. Bo w gruncie rzeczy czas mamy, tylko niekoniecznie dużo i niekoniecznie wtedy, kiedy można by się było na luzie rozsiąść nad książkami i solidnie pouczyć. Dużo łatwiej jest znaleźć chwilę na nauczenie się kilku nowych słówek z aplikacji, nawet w tramwaju czy w kolejce. Nie zastąpią solidnej nauki z dobrymi książkami i nauczycielem, ale są jej świetnym uzupełnieniem.

 

Języki obce

Duolingo i Tinycards

Duolingo nie trzeba chyba przedstawiać, ale tym bardziej nie powinno go zabraknąć na tej liście. Nie będę się więc długo nad nim rozpisywać: To znany i lubiany darmowy produkt do nauki języków od podstaw (bardzo wielu, w tym polskiego dla anglojęzycznych), dostępny jako strona, aplikacja na Androida i na iOS. Fajny do powtórek i do załapania podstaw języka przed wyjazdem w podróż, uczy też wymowy. Mi się po pewnym czasie nudzi, bo ćwiczenia są bardzo jednostajne, ale nauczyłam się wielu francuskich słówek. Ekipa Duolingo niedawno stworzyła nowy produkt, Tinycards, na razie dostępny tylko jako aplikacja na iOS. Jeszcze nie testowałam, bo jeśli chodzi o fiszki to wolę papierowe, ale na pewno apka jest warta uwagi.

 

Memrise

Mój ulubieniec, korzystam często, staram się codziennie. Aplikacja (Android i iOS) jest darmowa i choć niektóre funkcje (np. ćwiczenia z rozumienia ze słuchu) są płatne to nie wydaje mi się, żeby były jakoś szczególnie warte płacenia. Poszczególne kursy są tworzone przez społeczność Memrise i jest ich mnóstwo. Ich główną zaletą są ćwiczenia polegające na licznych powtórkach, testy i kolejne powtórki, a także zestaw opartych na skojarzeniach memów przygotowanych do każdego słówka, które naprawdę pomagają w zapamiętywaniu. Dla mnie, obok papierowych fiszek, to najskuteczniejsza metoda na słówka.

 

Quizlet

Quizlet działa podobnie jak Memrise w tym sensie, że kursy są tworzone przez użytkowników, jest ich cała masa i z bardzo różnych dziedzin, służy więc nie tylko nauki języków. Można znaleźć lekcje tworzone regularnie przez nauczycieli z myślą o ich uczniach, udostępnione dla wszystkich. Na stronie można znaleźć listy słówek, aplikacja (Android i iOS) działa na zasadzie interaktywnych fiszek z wymową. Kopalnia wiedzy.

 

Vocabulary builder by Magoosh

Na Vocabulary Builder natknęłam się kiedy szukałam czegoś do nauki angielskiego na zaawansowanym poziomie. Niestety większość popularnych aplikacji jest od podstaw i trudniej nauczyć się w ten sposób rzadziej używanych słów i synonimów. Vocabulary Builder działa jak fiszki i pozwala wybrać mocno zaawansowany poziom.

 

Brainly

Brainly nie jest typowym kursem, ale serwisem typu question & answer. Co więc robi w tym zestawieniu? Bo chyba każdy, kto się czegokolwiek uczył, doszedł w pewnym momencie do ściany i do momentu, w którym trzeba poprosić o pomoc kogoś, kto wie więcej. Dlatego właśnie powstało Brainly (w Polsce Zadane.pl), z myślą o uczniach, którzy potrzebują pomocy z niektórych przedmiotów. Nie jest jednak powiedziane, że nie przysłuży się dorosłym. Nie rozumiesz jakiegoś zagadnienia z gramatyki hiszpańskiej? Zapytaj albo na polskiej wersji, albo od razu wejdź na hiszpańską i dowiedz się u źródła, od native speakerów. Odpowiedzi są moderowane, a Brainly globalnie odwiedza 60 milionów użytkowników w miesiącu, więc prawdopodobieństwo szybkiego otrzymania prawidłowej odpowiedzi jest całkiem spore. Każda wersja językowa ma osobną stronę, ale aplikacja (Android i iOS) jest jedna, wystarczy na początku wybrać kraj i język, żeby dostać się tam, gdzie chcemy.

 

Programowanie

Lrn

Lrn to jedyna nowość na tej liście. Apka służy do nauki takich języków, jak HTML, CSS, Javascript, Ruby i Python za pomocą szybkich i prostych ćwiczeń z podpowiedziami. Na razie jest dostępna tylko na iOS, ale trwają prace nad wersją na Androida. Swoją drogą, powie mi ktoś, dlaczego wszystkie nowe aplikacje wychodzą najpierw na iOS? Idea Lrn jest taka, żeby się móc pouczyć kiedy tylko się da – w tramwaju, w kolejce, przed snem. Kursy są bardzo krótkie i od początku, dobre do powtórzenia i utrwalenia podstaw, jako uzupełnienie bardziej wszechstronnego kursu. Po przerobieniu pierwszej lekcji Pythona pomyślałam, że gdybym w szkole po zrobieniu każdego zadania z matmy dostawała komunikat typu Jesteś super! Patrz, ile już umiesz! (tak jak w Lrn) to może moja edukacja z tego przedmiotu wyglądałaby lepiej.

 

Codeacademy

Codeacademy chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, a przynajmniej nie tym, którzy mieli już jakiś kontakt z programowaniem. Bywa polecany początkującym, ale nie wiem czy sama bym zaczynała od tego, raczej nie. Dla mnie działa najlepiej jako ćwiczenia uzupełniające kurs, który tłumaczy dlaczego coś działa tak, a nie inaczej, z samych ćwiczeń się tego nie dowiemy. Tak czy tak, warto się zainteresować, tym bardziej, że można się uczyć wielu języków, od HTML-a do C++. Strona Codeacademy jest jedna, aplikacja osobna dla każdego języka.

 

To wszystkie aplikacje, z których mniej lub bardziej regularnie korzystam, ale w sieci jest ich o wiele więcej. Znasz jakąś sczególnie godną polecenia? Daj znać w komentarzu albo przez formularz, chętnie potestuję i być może uzupełnię wpis.

  • test

  • Ciekawe te aplikacje, języków chwilowo się nie uczę, a bardziej utrwalam, ale Lrn jak wyjdzie wersja na Androida to chętnie wypróbuję. Pozdrawiam i gratuluję ciekawego pomysłu na bloga. Powodzenia :).

    • Dzięki 🙂 Można się zapisać na newsletter, Lrn da znać kiedy będzie gotowy na Androida.

  • Aplikacje wychodzą najpierw na ios bo użytkownicy jabłuszka są skłonni płacić częściej i więcej niż Ci od androida, poza tym np w Stanach iPhone to synonim telefonu, a tak naprawdę większość aplikacji tworzona jest na rynek amerykański…

    Większy zasięg ot co 😉

  • Używam Duolingo i Quizleta. Do Memrise jakoś się nie mogę przekonać a dwóch pozostałych do nauki języków nie znam- chyba muszę się doedukować w tym zakresie 😉