emigracja i podróże

Czy Szwajcarzy jedzą psy i koty?

Brzmi jak żart? Też tak myślałam. Zresztą, zapytany o to przeciętny Szwajcar powie, że nigdy w życiu i że to jakieś insynuacje. Ale według całkiem sensownych źródeł, w tym BBC i Newsweeka, nawet 3% Szwajcarów wie jak smakuje psina i kocina. Informacja ta przedostała się szerzej do mediów po tym, jak prozwierzęcy aktywiści zbierali podpisy i domagali się zdelegalizowania tego procederu. Na razie nie wolno mięsa psów i kotów sprzedawać, ale zabić i zjeść własnego mruczka – proszę bardzo. Przynajmniej w kantonach Berno, Jura, Lucerna i Appenzell. Swoją drogą w tym ostatnim kobiety dostały prawa wyborcze w 1990 (sic!) roku i to też brzmi jak żart, ale nim nie jest. Przy czym trzeba mieć świadomość, że to raczej taka sensacyjna wiadomość, która nie ma źródła w rzeczywistości. To, że prawo nie zabrania wprost zjedzenia kota nie znaczy, że ludzie będą to robić.  Możliwe, że kiedyś jedli, ale teraz? Naprawdę mało prawdopodobne, jeśli już to jest to zupełny margines, nie wiem nawet skąd się te 3% wzięły. Zresztą, ludzie na całym świecie robią zwierzętom gorsze rzeczy i to zgodnie z prawem.

Komentarze na ten temat są bardzo emocjonalne. A ja nie wiem. I piszę to jako osoba, która ma kota na punkcie kota i nie dałaby go skrzywdzić. Bo tak zdroworozsądkowo to dlaczego zjedzenie kota ma być chore i niemoralne, a cielaka i jagnię można wcinać? Każde z nich to inteligentne i czujące stworzenie. Nie ma w tym logiki, tylko emocje. Sama jem mięso i noszę skórzane buty, nie jestem z tego dumna, ale na razie tak zostanie. Oczywiście mimo wszystko wolałabym, żeby przerabianie kota na mięso było wszędzie nielegalne i karalne. Podobnie zresztą jak przemysłowa hodowla zwierząt, ale co jak co, a na to się nie zanosi. Ale dopóki jem mięso i ser, noszę skórzane buty i wełniany płaszcz to wstrzymuję się od nazywania zwyrodnialcem kogoś, kto raz w życiu spróbuje psa. Ale sama nie zamierzam 😉

Autor: Paweł Kuczyński / http://pawelkuczynski.com

Może zapytacie, dlaczego piszę o tym, że Szwajcarzy jedzą psy i koty i co to ma do startupów. Nic nie ma, ale od czasu do czasu wrzucam coś związanego z życiem na obczyźnie. Ten powstał w ramach projektu zimowego Klubu Polki na obczyźnie, który dotyczy dziwnych zwyczajów kulinarnych na świecie. Nie przyszedł mi do głowy żaden dziwny, więc wybrałam ekstremalny. Przy okazji przypomniało mi się, że po świętach mieliśmy kontrolę na granicy w Bazylei i (bardzo miły zresztą) pan interesował się właściwie tylko tym, czy przewozimy mięso. Może dobrze, że Magister nie jest za bardzo utuczony 😉

śpiący kot

  • Agnieszka Więckowska

    Fajnie nazwaliście swojego kota 🙂

  • Skoro w Szwajcarskiej Jurze są takie zwyczaje, to ciekawa jestem czy i po drugiej stronie granicy amatorzy takiego mięsa się znajdą…

  • Włosy się jeżą! Bo też jestem kociara. Ale czasem jedna plotka w mediach o czymś strasznym czy absurdalnym potrafi pójść w świat i rozdmuchać. Krzywdzenie psów i kotów powinno się zabronić. Ale jak piszesz, co z innymi zwierzętami, które jemy? To ludzie nadają znaczenie co wypada a co nie, co też jest absurdalne. Trudny temat bo całkowita rezygnacja z „produktów” zwierzęcych nie jest taka prosta. Na zimę buty co nie są ze skóry wogóle mi się nie sprawdzają.

    • Trudny temat, to prawda. Ja bym może była w stanie zrezygnować z mięsa, ale z nabiału bardzo ciężko, a niestety wiem, że warunki, w jakich żyją krowy są dalekie od reklam Łaciatego. Moim zdaniem problemem nie jest to, że ludzie jedzą mięso i noszą buty ze skóry, problemem jest przemysłowa hodowla. Ale nie wiem co by się musiało stać, żeby została zlikwidowana.

  • Pingback: PROJEKT - DZIWNE ZWYCZAJE KULINARNE - Klub Polki na Obczyźnie()

  • Cudowny kotek :3
    Też nie wyobrażam sobie jak można zrobić krzywdę zwierzakowi, ciekawe skąd wzięły się te 3% w statystyce?