czytelnia / praca / startupy

Growth Hacker Marketing: Recenzja książki

Growth Hacker Marketing to nie jest nowa książka (oryginał ukazał się w 2013, polskie wydanie w 2015), ale nie straciła na aktualności. Często mówi się, że w internecie rok to wieczność, ale to nie do końca prawda. Growth hacking nie jest aż tak nową dziedziną jak mogłoby się wydawać i w ciągu tych 3 lat od ostatniego wydawania do najwyżej doszły nowe case studies, na których można się uczyć.

 

Szukasz innych książek o marketingu? Koniecznie zajrzyj tu: http://www.weareonline.pl/ksiazki-o-marketingu-internetowym/

Artykuł – ebook – książka – kurs

Książka sama w sobie jest przykładem hakowania wzrostu. Holiday najpierw napisał na ten temat artykuł, a potem, zachęcony jego popularnością, ebooka. Dobrze się sprzedawał, więc dopisał więcej i wydał książkę, a jeszcze później ukazało się jej poszerzone wydanie. Mało tego, można napisać do Holidaya maila i dostać za darmo dodatkowe materiały, trafiając przy okazji na listę mailową potencjalnych czytelników kolejnych książek i kursów.

Growth Hacker Marketing okładka

Growth Hacker Marketing nie jest cegłą, ma zaledwie 140 stron. Nie wyczerpuje więc tematu, ale jej celem jest raczej uświadomienie czytelnikom pewnych możliwości, nie nauczenie ich wszystkiego. Zresztą, jak powiedział Aaron Ginn, dyrektor ds. wzrostu w StumbleUpon,

Hakowanie wzrostu to raczej sposób myślenia niż zbiór narzędzi.

 

Growth hacking a marketing

Autor podkreśla, że absolutną podstawą jest dobry produkt, który jest ludziom potrzebny. Dopiero wtedy można myśleć o tym, jak go promować za pomocą hakowania wzrostu. Nie ma miejsca na kreowanie potrzeb i wciskanie czegoś ludziom, którzy tego nie potrzebują. W hakowaniu wzrostu chodzi o dotarcie do ludzi, którzy potrzebują takiego produktu, ale o nim jeszcze nie słyszeli.

 

Znaczenie wirusowości

Dużo miejsca poświęca też wirusowości, która spędza sen z powiek wszystkim marketingowcom. Holiday podkreśla, że to nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać; stworzenie zabawnego filmiku, który będzie udostępniany przez miliony, to efekt ciężkiej pracy i żmudnych analiz.

Wirusowość nie jest przypadkiem, lecz wynikiem projektowania

Growth Hacker Marketing: Moja ocena

W książce nie ma żargonu ani rzucania branżowymi terminami, jest bardzo przystępna. Nieznane ludziom z poza branży pojęcia są wyjaśnione w słowniczku na końcu, ale bardziej dla pogłębienia wiedzy, bo w książce ich prawie nie ma. Autor nie obala klasycznych zasad, ani nie obiecuje gruszek na wierzbie – pokazuje strategie, które uzupełniają tradycyjny marketing. Można też przeczytać, że paradoksalnie wzrost nie zawsze jest najważniejszym miernikiem. Wystarczy przypomnieć sobie Groupona, który miał obsesję na punkcie wzrostu i co z tego, jeśli nie utrzymał starych użytkowników. Btw, kto z Was kiedyś zapisał się na subskrypcję groupona, a kto nadal dostaje maile? No właśnie.

W Growth Hacker Marketingu nie ma też lania wody, dlatego choć książka jest krótka, można się z niej wiele nauczyć. Jej treść wypełniają głównie case studies firm, które za pomocą metod hakowania wzrostu odniosły gigantyczny sukces. Można się dowiedzieć co robił między innymi Dropbox, Hotmail, Evernote, eBay, Airbnb, Instagram, Uber, Reddit, Facebook, Amazon i zastanowić się jak można to wykorzystać w swojej firmie. Mi dało do myślenia.

 

A o tym, co jeszcze robi i czego nie robi growth hacker możesz przeczytać w moim wpisie Growth Hacker: Opis stanowiska.

 

Szukasz innych książek o marketingu? Nie zapomnij zajrzeć tu: http://www.weareonline.pl/ksiazki-o-marketingu-internetowym/