praca / startupy

Growth Hacker: opis stanowiska

Kto to w ogóle jest growth hacker?

Growth hacker (po polsku hacker wzrostu) zwany czasem growth managerem/specjalistą to człowiek od marketingu, ale w bardzo wąskim znaczeniu. Jego zadaniem jest rozwijanie firmy za pomocą wszystkich dostępnych środków, najlepiej jak najmniejszym lub nawet zerowym kosztem. Cała idea wzięła się stąd, że wiele startupów w początkowym okresie działania nie ma budżetu na reklamę i musi promować się niestandardowo.

Ostatecznym celem każdego hakera wzrostu jest zbudowanie samonapędzającej się maszyny marketingowej, która bez niczyjej pomocy dotrze do milionów klientów.

Growth hacker ma świra na punkcie wzrostu i wszystkie działania mają ten jeden, łatwo mierzalny, cel, który można osiągnąć na wiele różnych sposobów. Dlatego próg wejścia do zawodu jest średni w stronę dość wysokiego (w przypadku np. community managera ważniejsze od twardych umiejętności są pewne cechy charakteru), bo tu trzeba wiedzieć coś o SEO, testach A/B, langing page, PPC, user experience, pisaniu pod internet (webwritingu), budowie strony i o wielu innych czynnikach. Ale dobra wiadomość jest taka, że można się tych rzeczy nauczyć na innych stanowiskach. Im więcej wiedzy z różnych dziedzin się ma tym lepiej. A jeśli do tego dochodzi otwarta głowa, pomysłowość i ciekawość nowych trendów to mamy growth hackera idealnego.

Laptop, program do analizy danych, growth hacker w pracy

Co jest fajnego w tym zawodzie?

Od razu widać efekt swoich działań. Growth hacker może, a nawet powinien eksperymentować z różnymi metodami i czynnikami. Zaczyna od “a co by było gdyby”, przeprowadza eksperyment, analizuje dane i na końcu decyduje, czy iść w tym kierunku, czy szukać innych rozwiązań. Pracuje na produkcie, więc musi być w stałym kontakcie z programistami, projektantami i marketingowcami. Pracuje samodzielnie, ale nie sam, cały czas kombinując jak ulepszyć produkt.

 

Kim nie jest hacker wzrostu? Cudotwórcą. Nawet najlepszy i najbardziej doświadczony nie wypromuje słabego produktu.

 

To teraz bardziej konkretnie, czyli case study:

PayPal na początku szukał sposobu na dotarcie do jak największej grupy potencjalnych klientów, ale nie chciał reklamować się w ciemno, do szerokiego grona odbiorców. Takie podejście w świecie technologicznym nie działa i niejeden startup przejechał się na wydawaniu ogromnych budżetów na reklamy w telewizji. Twórcy PayPala chcieli dotrzeć do ludzi, którzy chętnie korzystaliby z ich produktu, pod warunkiem, że się o nim dowiedzą. PayPal zaczął więc płacić swoim użytkownikom za polecanie produktu znajomym. Po prostu, płacił gotówką, z którą użytkownik mógł zrobić, co chce. Na początku było to 20 dolarów, potem 10, w końcu 5. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania, choć pomysł był prosty – kto nie chce dostawać pieniędzy? PayPal rósł od 7 do 10% dziennie. Kosztowało to oczywiście grube miliony i mało kto takie ma. Więc taki DropBox za polecenie też płacił, ale miejscem na swoim wirtualnym dysku. I efekty też były świetne. To jest growth hacking.

Ale przeniesienie formularza zapisów na newsletter z górnego paska na boczną kolumnę, żeby sprawdzić co lepiej konwertuje (czyli w tym przypadku kiedy zapisuje się więcej osób) to też growth hacking. Tylko skala inna.

 

W tej pracy nie będziesz się nudzić, ale presja na wyniki może być spora. No i bez przerwy musisz się uczyć. Ale to chyba oczywiste 🙂

 

Cytat pochodzi z książki „Growth Hacker Marketing” Ryana Holidaya.