nauka

Co bym powiedziała sobie sprzed 10 lat?

Dziesięć lat temu zdawałam maturę, odbierałam wyniki i rekrutowałam się na studia. Siłą rzeczy zebrało mi się na podsumowania i chyba jak każdy podjęłabym teraz inne decyzje. Może przeczyta to kiedyś jakiś nastolatek i się zastanowi jakie studia wybrać. Chociaż wtedy i tak każdy wie swoje 🙂

No to zaczynamy…

 

Idź na studia. Idź na dobre studia. Idź na studia zgodne z zainteresowaniami.

Wiem, że teraz coraz częściej niektórzy radzą, żeby olać studia i iść od razu do pracy, a douczać się na kursach, z książek i w praktyce. Wiadomo, że nie dotyczy to przyszłych lekarzy, prawników, architektów i tym podobnych. Raczej chodzi o kierunki zazwyczaj humanistyczne, po których prawie nikt nie pracuje w zawodzie. Kompletnie się z tym nie zgadzam. Sama skończyłam tzw. nieżyciowy kierunek i od początku miałam świadomość, że nie będę pracować w zawodzie. Ale studia dały mi bardzo dużo. Przede wszystkim nauczyłam się myśleć, analizować i uczyć się dalej. Powiecie, że nie ma sensu tracić na to 5 lat? Może tak, ale nie warto też zupełnie rezygnować. Pomogły mi też bardzo szybko odzyskać poczucie własnej wartości, mocno nadwątlone w liceum, o czym za chwilę. Nie znaczy to jednak, że podjęłam same dobre decyzje i że teraz nie zrobiłabym niczego inaczej.

W bibliotece

Zrobiłabym. Zaczynając od kierunku. W liceum nie wiedziałam co chcę w życiu robić i jakie studia wybrać, byłam molem książkowym i interesowałam się językiem, więc dość naturalnym wyborem była polonistyka. Szczególnie, że wyrosłam w domu, w którym książek było pełno. Decyzji nie żałuję, bo 10 lat temu nie było takiego wyboru różnych nowoczesnych kierunków jak teraz, a same studia były przyjemnością. Ale mogłam wybrać lepiej. Co bym doradziła dziewiętnastoletnej sobie? Marketing, byle na sensownym wydziale, komunikację społeczną, achitekturę informacji, elektroniczne przetwarzanie informacji, może dziennikarstwo, a może nawet filologię, ale obcą, żeby uczyć się tych wszystkich fajnych rzeczy, których uczą na polonistyce, ale w obcym języku i mieć dodatkowy atut w CV. Dziesięć lat temu nie myślałam w ogóle o romanistyce, a o ile moje życie byłoby łatwiejsze gdybym pomyślała! Tego jednak nie da się przewidzieć.

Skróciłabym jednak ten czas. Licencjat całkowicie by mi wystarczył, należało raczej wcześniej iść na staż, do pracy i potem magisterkę zrobić zaocznie, pewnie na jakimś innym kierunku. A tak to późno zaczęłam pracować, a wiedzę potrzebną mi w pracy i tak musiałam uzupełniać – na kursach i podyplomówkach. Ostatecznie nic złego się nie stało, ale mogłam znacznie lepiej wykorzystać ten czas.

Nie idź do dobrego liceum

Wiem jak to brzmi. Może nie mam nawet racji. Ale z perspektywy czasu myślę, że rozsądniej było iść do średniaka i mniej lub bardziej na własną rękę przygotowywać się do matury. Nie mam niestety dobrych wspomnień z liceum. Mnóstwo niepotrzebnej pracy, mnóstwo stresu, realnych efektów tego wszystkiego niewiele. Nie mam żalu do nauczycieli, raczej do tego jak wszystko było zorganizowane. A jeszcze wszyscy mówili, że teraz jest przyjemnie, w pracy to dopiero będzie! W moim przypadku było i jest dokładnie na odwrót, praca jest przyjemnością, do której nigdy nawet nie zbliżyła się nauka w liceum.

Oczywiście, nauka w tym czasie jest kluczowa, bo od wyników matury zależy rekrutacja na studia, a od studiów często (na szczęście nie zawsze) zależy wszystko to, co potem. Ale chodzenie do liceum z góry rankingu może w ogóle nie pomóc w zdaniu matury na zadowalającym poziomie. A może utrudnić, bo zmusza do intensywnej nauki wszystkiego. W słusznej idei, z korzyścią dla wiedzy ogólnej. W praktyce nie zawsze wychodzi.

Książki

Skup się na językach

To jest priorytet dla wszystkich, nie tylko dla humanistów, ale ścisłowców chyba też nie muszę o tym przekonywać. Akurat w liceum miałam możliwość nauczenia się niemieckiego i zdawania rozszerzonej matury. Nie skorzystałam z tej możliwości, nad czym teraz ubolewam. Wtedy wolałam się skupić na angielskim, co samo w sobie nie było złą decyzją, ale na pewno byłam w stanie uczyć się obu języków. Ale to wiem teraz… Bo potem z czasem jest różnia. Studia są o wiele bardziej wymagające czasowo od liceum, później po pracy też nie zawsze ma się siłę i ochotę, a w liceum jest na to naprawę dobry czas. Szczególnie że im jesteśmy starsi tym języki trudniej wchodzą. Nie, że się nie da, ale jednak jest trudniej.

Rozwijaj pasje

Kolejny truizm, ale co poradzę, taka prawda. Wiadomo, najlepiej mieć pasję, świetne oceny i maturę zdaną na 90%. Ale jeśli oceny są średnie, matura zdana, ale bez szału, ale masz pasję, przy okazji której zdobywasz specjalistyczną wiedzę to nie zginiesz. Są zawody, do których nie przygotują żadne studia. Przykład? Community manager. W tym przypadku atutem będzie adminowanie dużym grupom na Facebooku albo forom dyskusyjnym, nie formalna edukacja.

Teraz się wymądrzam, ale 10 lat temu i tak wiedziałam lepiej, jak każdy 🙂 A Ty co powiedział(a)byś sobie sprzed tylu lat?

  • rudawstazka.wordpress.com

    Z tym liceum to się w sumie zgadzam, choć bardziej doradziłabym samej sobie, żeby po prostu część rzeczy odpuścić – oceny na świadectwie nawet w rekrutacji na studia nie były chyba brane pod uwagę, a na pewno przygotowanie do matury byłoby mniej męczące. 😀