emigracja i podróże

Podróżowanie z kotem lub psem

Wakacje w pełni. Każdy, kto opiekuje się zwierzakiem, ma pewnie mniejszy lub większy problem z wyjazdem z nim lub zapewnieniem mu opieki. Podróżowanie z kotem lub psem nie jest jednak aż tak trudne, jak by się mogło wydawać. Niestety niektórzy, choć jest to dla mnie nie do ogarnięcia, zachowują się jak bohater poniższego filmiku. Ma 2 linijki napisów po francusku, które znaczą Chcieliśmy wam opowiedzieć taką historię. Ale rzeczywistość wygląda tak. Poza tym obraz mówi wszystko  i jest bardzo przejmujący.

Mogłabym napisać epopeję o tym, jak bardzo czegoś takiego nie ogarniam, chociaż słów często brakuje. I co bym zrobiła z kimś, kto tak postępuje ze zwierzakiem. Zamiast tego zebrałam sporo konkretnych informacji na temat tego, jak psa albo kota ze sobą zabrać, nieważne czy w podróż czy na emigrację. Bo to wcale nie jest takie trudne i jak się chce to wszystko można.

Sama miałam dość wygodną sytuację. Kota spakowałam do samochodu i przewiozłam do innego kraju Unii Europejskiej. Oczywiście pewne formalności były (o nich za chwilę), ale w gruncie rzeczy nic prostszego. Nie leciał (jeszcze) samolotem i nie był na innym kontynencie. Dlatego zapytałam innych blogerów i cyfrowych nomadów o to, jak radzili sobie wyjeżdżając o wiele dalej z czworonożnymi towarzyszami podróży. W żadnym przypadku nie było w ogóle pytania czy, tylko jak.

Będę pisać raz o kotach, raz o psach, bo wszystko działa co do zasady podobnie. Problemy i dodatkowe formalności mogą zależeć od rasy i od tego, czy mówimy o podróży, czy o wyjeździe na stałe. Każdy kraj może też wymagać nieco innych formalności, nawet w obrębie UE. Dlatego ten wpis nie może być uniwersalnym poradnikiem, raczej niech będzie inspiracją, że się da.

podróżowanie z kotem

Podróżowanie z kotem i psem po Europie

Z tym prościej być nie może. Albo może, o czym dalej. Ale nie jest trudno. W tej małej części świata nie ma granic, więc teoretycznie można by było potraktować kota (czy psa) tak jak element bagażu. Nie polecam jednak takiego podejścia, bo wyrywkowe kontrole się zdarzają i nie ma sensu narażać się na kłopoty. Zwierzęta towarzyszące, czyli koty i psy, wjeżdżające do większości państw Unii Europejskiej (Wielka Brytania i niektóre kraje skandynawskie mają dodatkowe obostrzenia) i do Szwajcarii, muszą:

  • być zaszczepione przeciwko wściekliźnie (co najmniej miesiąc i nie dłużej niż rok przed wyjazdem),
  • być oznakowane (tatuażem lub czipem)
  • mieć paszport, który wg obowiązujących od stycznia 2015 wzorów wygląda tak:

paszport zwierzęcia domowego

Wszystko można załatwić u weterynarza w ciągu jednej wizyty (trzeba tylko zarezerwować sobie nieco więcej czasu, bo przy wyrobieniu paszportu jest zaskakująco dużo papierologii) w cenie raczej nieprzekraczającej 250 zł. W paszporcie znajdują się informacje o czipie, szczepieniach i ewentualnych chorobach, a także dane kontaktowe wystawiającego go weterynarza i opiekuna. To wszystko jeśli chodzi o koty. Właściciele mieszkań na wynajem z reguły nie robią problemów.

podróżowanie z psem

Nieco więcej kłopotu mogą mieć właściciele psów. Szczególnie w Niemczech. Doświadczenia Magdy z Italii poza szlakiem nie są zbyt optymistyczne. Dobrze mieć pisemną zgodę właściciela mieszkania na obecność psa, ale to żaden problem jeśli właściciel jest psom przychylny. Rzeczywistość jest jednak taka, że mając do wyboru lokatora z psem i lokatora bez psa, wybierze tego bez.  Problemem jest przede wszystkim szczekanie i sąsiedzi, którzy skarżą się na nie do administracji, a nawet na policji. To wtedy przydaje się pisemna zgoda… Oczywiście nie znaczy to, że nie da się wynająć mieszkania mając psa. Wszystko się da, ale trzeba się liczyć z utrudnieniami.

 

Sprowadzenie kota i psa z jednego kraju UE do drugiego

Czasami lepszym wyjściem jest zostawienie zwierzaka pod czyjąś opieką w kraju i sprowadzenie go później, kiedy już staniemy na nogach i znajdziemy mieszkanie. Zajmuje się tym wiele firm. Diana z bloga Mamorki sprowadziła kota z Polski do Wielkiej Brytanii. Transportem zajęła się wyspecjalizowana firma, a formalności nie było tak dużo. Kociak musiał być zaszczepiony najwcześniej 3 miesiące po urodzeniu, a potem odczekać 3 tygodnie do wyjazdu. Przed samą podróżą został odrobaczony i mógł jechać. Do tego kastracja, mikroczip i paszport. Nie obyło się bez przygód, bo kierowca twierdził, że w paszporcie jest pewna nieścisłość i na granicy mogą być problemy. Podjechał więc do weterynarza, żeby sprawę wyjaśnić, na koszt właścicieli. Ostatecznie kot dojechał bez problemów, a sama podróż trwała około doby. Osobiście nie korzystałam z usług takich firm, więc nie mogę żadnej polecić, ale gdybym potrzebowała to pewnie zdecydowałabym się na jakąś po przeczytaniu opinii o niej.

A szwajcarskie linie lotnicze Swiss nawet promują transport psów:

A co jeśli celem podróży jest Afryka?

Też się da. Przekonała się o tym Marianna z Marianna in Africa, która transportowała koty z… RPA do Rwandy. I okazało się to całkiem proste. Kot musiał mieć paszport ze wszystkimi aktualnymi szczepieniami, microchip i świadectwo zdrowia wystawione przez odpowiednie ministerstwo. Problem polegał na tym, że z RPA do Rwandy były wtedy tylko dwa loty bezpośrednie tygodniowo, a strona rwandyjska wymagała informacji o kocie dokładnie na trzy dni przed jego przylotem (nie mniej, nie więcej). Gdy w końcu udało się to zsynchronizować, strona rwandyjska (odpowiednie ministerstwo ds. importu i eksportu zwierząt) przysłała dokument potwierdzający, że wszystkie warunki zostały spełnione, a kot został przekazany firmie w RPA, która po potwierdzeniu tego z lokalnym ministerstwem załadowała go do samolotu. Wszystko odbyło się mailowo, dokumenty były zeskanowane (w tym także paszporty jako potwierdzenie tożsamości właścicieli).

Byłoby prosto gdyby nie fakt, że Rwanda i RPA mają napięte stosunki dyplomatyczne, odpowiednie urzędy były więc mało elastyczne i jedna żądała papieru, którego druga nie chciała dać, zanim ta pierwsza nie podpisze innego papieru itd. Ostatecznie kot spędził 9 dni w schronisku prowadzonym przez firmę transportową, ale miał się dobrze, właściciele dostawali regularnie informacje i zdjęcia. Kwarantanny nie było, pojechał prosto do nowego domu.

podróżowanie z kotem

O RPA pisała się również Agnieszka na blogu W krainie tęczy. Radzi dodatkowo przed zakupem transportera sprawdzić wymogi linii lotniczych co do jego rozmiaru, bo mogą się różnić. Zwierzak powinien mieć też widoczny identyfikator, nie tylko mikroczip. Agnieszka dzieli się też adresami firm transportujących zwierzęta.

Podróżowanie z kotem do Azji?

Do Azji południowo-wschodniej wybieram się jak sójka za morze. I jeśli już to na krócej i kot zostanie w Europie. Ale Ania z bloga W Azji wyjechała, zabierając ze sobą dwa koty i psa. Co od początku planowania wyjazdu było oczywiste! Nieoczywiste było rozwiązanie transportu takiej ekipy. Wybór padł na linię KLM, która jako jedyna oferowała bezpośredni lot z Europy do Manili. Pracownicy obsługi klienta początkowo sugerowali uśpienie całej trójki na czas podróży, co ostatecznie okazało się dziwacznym pomysłem, w ogóle niepraktykowanym przez linie. Wystarczyło zjawić się na lotnisku z wyprzedzeniem, niestety na miejscu okazało się, że procedury przeciągały się niemiłosiernie długo i choć ostatecznie wszyscy dotarli do Manili to nie obyło się bez dużego stresu. Na miejscu nie było na szczęście większych problemów. Oprócz standardowej papierologii, czyli paszportu, świadectwa zdrowia, szczepień i odrobaczeń oraz filipińskiego pozwolenia na przewiezienie zwierzaka (w jego zdobyciu pomogła lokalna firma transportowa) nie było niczego niestandardowego i, na szczęście, obyło się bez kwarantanny.

podróżowanie z kotem

Z kolei Emma z Emma w podróży przewoziła psy do Niemiec z Chin. Tu było już trochę zachodu, a przygotowania należało zacząć kilka miesięcy wcześniej. Szczepienie przeciwko wściekliźnie musi mieć miejsce w specjalnej rządowej klinice, inne nie są uznawane. Cztery tygodnie później próbkę krwi wysłano do Niemiec, żeby sprawdzić obecność przeciwciał. Potem konieczne było odczekanie 90 dni i kolejne badania. Nie obyło się też bez dokumentu zezwalającego na eksport zwierząt z Chin. Podróż odbyła się bez problemu, a na miejscu urzędnik jedynie sprawdził numery mikroczipów.

 

Meksyk – USA – Ekwador – Madryt – Bruksela – Berlin – Polska

To dopiero podróż, a ma ją za sobą kot Mariusza z MaxLove. Jego historia pokazuje też, że w Ameryce jest pod tym względem łatwiej niż w Europie. Żeby przewieźć kota z Meksyku do Stanów Zjednoczonych wystarczy książeczka szczepień i świadectwo zdrowia wydane przez weterynarza co najmniej 7 dni przed podróżą. Nie potrzeba mikroczipa ani paszportu. Podobnie ze Stanów do Ekwadoru. Schody zaczęły się przy przeprowadzce do Europy. Kot musiał mieć w Niemczech robione badania na przeciwciała, nie wystarczyło samo szczepienie przeciwko wściekliźnie. W sumie kosztowało to wszystko kilkaset euro, ale obyło się bez większych problemów. Co ciekawe, kot podróżował jako emotional support animal.

podróżowanie z kotem

Transport zwierząt do Kanady

Z kolei o Kanadzie bardzo wyczerpująco napisała Anna na eKanada, więc po prostu odeślę do źródła (klik).

podróżowanie z kotem

Chciałabym, żeby te historie przeczytali wszyscy, którzy mniej lub bardziej brutalnie pozbywają się futrzaków przed wakacjami albo wyjazdem na emigrację. Osobną kwestią pozostaje, czy w niektórych przypadkach nie lepiej zostawić zwierzę w bezpiecznym domu u rodziny albo przyjaciela. Czasami tak jest lepiej dla wszystkich, czasami lepiej go jednak zabrać, nawet na drugi koniec świata – to zawsze indywidualna decyzja podróżującego. Ale porzucenie na pastwę losu nigdy nie będzie opcją, którą można w jakikolwiek sposób wytłumaczyć.

  • Yusti Fabi

    Super temat! Świetny tekst! 🙂

  • To ja tylko dodam, że w obrębie UE przepisy dotyczą psów, kotów i fretek. UK, Norwegia, Malta dodatkowo wymagają odrobaczenia na 24-120h przed przekroczeniem granicy (preparat z prazikwantelem, wpis w paszporcie z godziną podania leku i podpisem lekarza).
    Kolejny dość popularny wymóg, zwłaszcza przy powrotach do EU z krajów trzecich (w tym Ukrainy, Czarnogóry czy Serbii) to badanie miana przeciwciał na wściekliznę z wpisem do paszportu. Poza tym do krajów trzecich obowiązuje świadectwo zdrowia (do wyrobienia w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii), wzory świadectw zależą od umów między krajami.

    Dość dużo wymagań od tego roku stawia Ukraina http://www.piwwawa.com.pl/sites/default/files/ukraina.pdf

    Poruszanie się po UE bez odpowiednich dokumentów może skutkować:
    (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 576/2013 z dnia 12 czerwca 2013 r. w sprawie przemieszczania o charakterze niehandlowym zwierząt domowych oraz uchylające rozporządzenie (WE) nr 998/2003).

    Należy pamiętać, iż zgodnie z art. 35 ww. rozporządzenia w przypadku, gdy podczas kontroli stwierdzona zostanie niezgodność z ww. przepisami UE, właściwa władza w miejscu przeprowadzanej kontroli może:

    – zawrócić zwierzę domowe do państwa, z którego wyjechało (z którego zainicjowano przemieszczenie), albo
    – poddać zwierzę kwarantannie do czasu spełnienia przez nie wymogów określonych ww. przepisami, albo
    – w przypadku braku możliwości odesłania zwierzęcia lub gdy jego kwarantanna jest niewykonalna, poddać je eutanazji.

    Wszystkie powyższe czynności urzędowe przeprowadzane są na koszt osoby odpowiedzialnej za zwierzę w czasie podróży.

    • Dzięki za szczegółowy komentarz 🙂 Nie byłam w stanie napisać o wszystkim, więc to świetne uzupełnienie.