czytelnia / freelancing / praca / produktywność

Jak znacznie zwiększyć produktywność techniką pomodoro?

Od czasu do czasu mam problemy z produktywnością i koncentracją, jak chyba każdy. Zauważyłam, że kiedy mam do zrobienia dużo małych zadań to pracuję naprawdę wydajnie; gorzej kiedy to coś większego, rozłożonego w czasie. Wtedy łatwo się rozpraszam, marnuję czas i ostatecznie pracuję do wieczora, a potem narzekam, że brakuje mi doby (czytaj dnia, bo w nocy się wysypiam i już) na inne rzeczy. Wiem, że to raczej normalne, ale również frustrujące i uparłam się, żeby coś z tym zrobić.

Zaczęłam od kupienia papierowego planera, w którym hasłowo zapisuję wszystkie zadania, żeby nic nie umknęło. Kiedyś korzystałam regularnie z Asany i Trello, ale jakoś nabrałam ochoty na tradycyjny planer. Chciałam taki zupełnie mały, kieszonkowy; skończyło się na nieco większym, ale w koty. No cóż… Kupiłam też książkę Productivity Ninja Grahama Allcotta, trochę spontanicznie, bo na lotnisku. Swoją drogą nie wiem jak to jest, że ludzie podobno kupują w takich miejscach perfumy i alkohol, a ja zawsze czekam na przesiadkę w księgarni. Książki jeszcze oczywiście nie przeczytałam, ale jak to zrobię to możesz spodziewać się recenzji albo kolejnego wpisu poświęconego technikom produktywności.

Planer, kalendarz Chatittudes, działa z techniką pomodoro

Na razie nie chciałam się od razu zagłębiać w zaawansowane metody, potrzebowałam czegoś bardzo prostego i do zastosowania natychmiast. I tak trafiłam na genialną w swojej prostocie technikę pomodoro.

Technika pomodoro: produktywność level master

Pomodoro to po włosku pomidor. Metoda ta swoją nazwę wzięła od… minutnika w kształcie pomidora. Bo minutnik to podstawowy rekwizyt w walce z brakiem produktywności. Mój udaje krowę, więc powiedzmy, że działam techniką krowodoro. Jest świetna dla freelancerów, pisarzy, projektantów, deweloperów; dla każdego, kto pracuje nad większym zadaniem, szczególnie w domu, i ma akurat gorszy dzień. Jeśli Twój kalendarz jest wypełniony spotkaniami to raczej nie zadziała, a w przypadku wielu którkich zadnań jest raczej bez sensu. Ale do rzeczy.

Minutnik wykorzystywany w tecnice pomidoro
Moje krowodoro

Idea jest banalna:

  • Nastawiasz minutnik na 25 minut i w tym czasie ma być pełna koncentracja na zadaniu. Żadnego fejsa, instagrama, telefonów, nawet sprawdzenia poczty. To tylko 25 minut, nawet jeśli przyjdzie ważny mail to zdążysz na niego odpowiedzieć i zareagować jak minutnik się wydzwoni. Ten czas to tak zwany pomidor.
  • Potem 5 minut obowiązkowej przerwy. Czasami trudno jest się w danym momencie oderwać od zadania, ale znowu, to tylko 5 minut, idealne na wstanie od biurka i rozprostowanie się, nalanie sobie czegoś do picia, pogłaskanie kota. Wena ani koncentracja w tak krótkim czasie nie ucieknie.
  • Kolejne 25 minut intensywnej pracy i 5 minut przerwy. Po 4 takich pomidorach dobrze jest zrobić od 15 minut do pół godziny przerwy. Tego się ściśle nie trzymam, robię dłuższą przerwę kiedy robię się głodna albo kiedy skończę jakieś większe zdanie. O ile pięciominutowe przerwy raz na pół godziny są naprawdę super i tej zasady warto przestrzegać, to dłuższe najlepiej robić wtedy, kiedy jest na to dobry czas. Gorzej jak go nie ma…

Oczywiście nie musi to być minutnik w kształcie pomidora, krowy, ani w ogóle jakikolwiek minutnik. Można skorzystać ze stopera w komórce, w sieci jest mnóstwo aplikacji opartych na technice pomodoro, które liczą czas na ekranie, a niektóre blokują strony, na które lepiej nie wchodzić w pracy. Ale jakoś polubiłam się z moim krowodoro, a jego tykanie mobilizuje do pracy, chociaż na początku irytowało.

Nie pracuję tak cały czas. Nawet myślę, że codzienne korzystanie z techniki pomodoro nie jest do końca zdrowe, bo sugeruje, że praca tak bardzo kogoś męczy, że się nie jest w stanie do niej zmotywować w zwykły sposób. Albo ma naprawdę grube problemy z koncentracją. Kiedy mam taki dzień, że rano siadam do zadań i czas tak szybko leci, że nie wiem kiedy robi się popołudnie to oczywiście nie bawię się w nastawianie minutnika. Ale są takie dni, że nic nie idzie i wtedy pomodoro naprawdę pomaga.

Nieco o produktywności pisałam też wcześniej we wpisie o tym, jak pracować w domu i nie zwariować. A Ty co myślisz o technice pomodoro? Stosujesz, modyfikujesz, znasz coś lepszego? Daj znać w komentarzu 🙂 Jak zwykle zapraszam też do polubienia We are Online na Facebooku.

  • Bardzo Ci dziękuję za tego pomidora, na pewno wypróbuję tę technikę, jak tylko znajdę odpowiedni minutnik. Skoro krowodoro już zajęty, to muszę znaleźć co innego 😉

  • Chyba nie potrafiłabym czegoś takiego na siebie narzucić. Trudnego charakteru żaden pomidorek nie okiełzna 🙁

    • A ja spróbuję. Każdy sposób jest dobry, jeśli działa. 🙂

  • Uwielbiam tą metodę (sama pisałam o niej jakiś czas temu na blogu) – sprawdza się idealnie przy projektach, które wymagają większego skupienia. Mam wrażenie, że dzięki Pomodoro pracuję zdecydowanie szybciej i bardziej efektywnie 🙂

  • Mysle, ze sie kiedys na jakims lotnisku spotkamy w księgarni, bo to tez moje ulubiona poczekalnia 🙂

    Co do pomodoro, jestem wierna tej stronie: https://tomato-timer.com/#

    Pozdrawiam 🙂

    • Najbardziej lubię księgarnię we Frankfurcie, zawsze coś tam kupię. Zazwyczaj mam tam też kilkugodzinne przesiadki, więc siłą rzeczy „utykam” w księgarni. Ale ostatni raz byłam tam rok temu, mam teraz bezpośrednie loty 🙂